Wywalili mnie z roboty!
Wiem wiem to nie koniec świata, może trafie do lepszej firmy, tu nie miałam rozwoju...
A wszystko to bzdety bo czuje lekką panikę...
I nawet nie boje się tego, że nie znajdę sobie pracy, bardziej boję się, że znajdę i jej nie podołam. Nie ma nic gorszego jak poczucie, że sobie nie radzisz. A niestety na początku nie jest łatwo... a nawet trudno i nawet nie chodzi o samą pracę ale o stosunki międzyludzkie... hierarchie w firmie i całą tą otoczkę. O fakt, że trzeba być miłym i uśmiechać się i nie można od razu na początku sobie pomarudzić ale mi się nie chciało dziś przyjść... bo nowemu nie wypada...
I jeszcze to mizdrzenie się na rozmowie kwalifikacyjnej... i pokazywanie się w kryształowym świetle mimo, że nie jestem kryształowa. To nie to, że udaje na rozmowie. Ja naprawdę wiem, że jestem dobra a w pracy daje z siebie wszystko... ale na boga nie jestem poliglotką i nie zjadłam wszystkich rozumów! Za to szybko się uczę i mi się CHCE! Natomiast zdaję sobie sprawę, że powiedzenie czegoś takiego na rozmowie bez rozwodzenia się na temat jakie to mam doświadczenie nie wystarczy!
Cholera...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz