sobota, 28 stycznia 2017

Śmiech...

Ot taka głupia sytuacja... Wszyscy płaczą ze śmiechu.... ja też się śmieje... i płaczę... ale dlatego, że tego nie czuje...
Kiedyś śmiech był wyrazem nieposkromionej radości... dziś drobnymi przebłyskami życia, czasem udawanego ale życia... Najgorsze jest to, że gdy się śmieje tak naprawdę to często myślę, czy aby to jest prawda, czy naprawdę tak szczerze to mnie rozbawiło... Dawniej nie analizowałam swojego śmiechu po prostu albo się śmiałam albo nie... Właśnie tą prostotę życia utraciłam na poczet moich psychologicznych samoanaliz... Teraz życie upływa mi na analizach a nie na życiu... takim prawdziwym życiu...

Gra w udawanie...

Siedzę przy stole, niby tu jestem niby rozmawiam... Ale mnie tu nie ma... jestem gdzieś obok... i tylko te małe momenty nieuwagi mnie zdradzaja...
To dziwne bo gdyby kłos obserwował mnie tak z boku to pewnie by pomyślał że żyje w innym świecie... Ostatni raz gdy tak o kimś pomyślałam, że niby tu jest ale myślami błądzi już gdzieś indziej to pomyślałam to o mojej babci.... Następnego dnia zmarła... Ja też boję się, że powoli umieram...

piątek, 27 stycznia 2017

Jest fanstastycznie

Jest po prostu fantastycznie!!!
Było źle i co tu dużo mówić pewnie też tak będzie ale mam dość! Zaczynam się śmiać z mojego nieprzystosowania... co z tego że mam ten swój mroczny świat inni też mają... i żyją... 
Wystarczy tylko się starać tu i teraz... zrobić tą jedną rzecz którą właśnie masz zrobić i olać wszystko inne... Świat się od tego nie zawali... Niestety ;)
A ani mi z tym marudzeniem nie będzie dobrze ani innym... Każdy ma swoją drugą stronę ja też...

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Szał pał!

Nie wierze... już dawno się tak nie entuzjazmowałam czymś tak błahym i bzdetnym... a tu proszę praktycznie krzyczałam z radości... Nie wiedziałam, że jeszcze tak potrafię się cieszyć... Otóż ogłaszam wszem i wobec, że ja beznadziejna ignorantka takich rozrywek nie uznająca ułożyłam kostkę mirror cube (takie coś jak kostka rubika tylko bez kolorów) 
Przyznam się szczerze, że nie dawałam sobie żadnych szans tym bardziej jak obejrzałam filmiki instruktażowe... Sadyści robią to tak szybko, że nawet pauzy nie pomagały. I proszę udało się... cieszyłam się jak dziecko... 
Kolejna moja mała ale jakże skuteczna ucieczka....

sobota, 7 stycznia 2017

Mój świat...

To straszne że mój świat kręci się tylko wokół mnie i wokół mojego widzi misie A ja strasznie nie lubię tych moich misi... Może i są ładniutki... ale niezyt milutkie... Takie trochę misie z horrorow. Swoją droga zawsze się zastanawialam czemu Japończycy najbardziej się boją dziewczyn z brudnymi włosami... Wygląda na to że mnie też by się wystraszyli tak koło środy... Kiedyś przeczytałam że kobiety najgorzej wyglądają w środę... i jak tak sobie pomyśle to coś jest na rzeczy... Ot i cały mój myślowy misz masz z którego za dużo nie wynika... Mój mały świat...

Reset...

Szkoda, że coś tak przyjemnego jak kąpiel w pianie nie sprawia przyjemności... Wszystko przez to, że ciągle słyszę swoje myśli i nie umiem się choć na chwilę wyłączyć... Brak mi tych błogich chwil gdy człowiek się delektuje chwilą... i tylko to... O niczym nie myśli, nic z nie słyszy tyko jest... Ale już nie umiem...

Wyłączyć się...

Wolny dzień fajna sprawa... choć nie dla mnie wtedy za dużo myślę... Podobno myślenie ma przyszłość ale nie w moim wypadu u mnie myślenie wiąże się z przekombinowaniem... zawsze wychodzi mi że wszystko jest źle... wtedy przydaje się reset... cokolwiek... najczęściej tv... ona sprawia, że całkowicie się wyłączam od rzeczywistości i na chwilę żyję tą bujdą z filmu... na chwilę nie myślę... Już oko mi tika... śmieje się że mam tik nerwowy... ale wiem, że to naprawdę objaw tego że za dużo myślę....
Nienawidzę być taką marudą... więc zazwyczaj nie jestem... jestem cudownie szczęśliwa... szczęśliwa... szczęśliwa... szczęśliwa... tylko co to znaczy...

piątek, 6 stycznia 2017

Ciągły ruch...

Ciągły ruch... palec na kubku, noga stukająca o stół, niezauważalnie... A jednak coś we mnie siedzi i ewidentnie chce się wydostać...

Bo zwariuje...

Znowu mnie nosi... Czasami czuje się jak bomba zegarowa, problem tylko w tym, że wiem że dziś nie wypale. Może to się stanie za dzień lub dwa ale nie dziś... Dziś będę zbierać wszystko w sobie i magazynowac...