Nie wierze... już dawno się tak nie entuzjazmowałam czymś tak błahym i bzdetnym... a tu proszę praktycznie krzyczałam z radości... Nie wiedziałam, że jeszcze tak potrafię się cieszyć... Otóż ogłaszam wszem i wobec, że ja beznadziejna ignorantka takich rozrywek nie uznająca ułożyłam kostkę mirror cube (takie coś jak kostka rubika tylko bez kolorów)
Przyznam się szczerze, że nie dawałam sobie żadnych szans tym bardziej jak obejrzałam filmiki instruktażowe... Sadyści robią to tak szybko, że nawet pauzy nie pomagały. I proszę udało się... cieszyłam się jak dziecko...
Kolejna moja mała ale jakże skuteczna ucieczka....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz